IMAGIN O HARRYM
Był piękny słoneczny dzień.Obudziły mnie promienie słońca przebijające się prze firankę.
-Tak to dzisiaj ten dzień-powiedziałam sama do siebie.
-Dzisiaj jadę do Sydney-dodałam.Była 8:30 samolot miałam o 14:00.Usłyszałam muzykę Gotta be you.Zobaczyłam na telefon a tam włączyła mi się ta piosenka.Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać przypomniał mi się mój chłopak Harry i jego przyjaciele.Otarłam łzy i poszłam się do łazienki ogarnąć.Stwierdziłam, że pojadę do Harrego się z nim pożegnać i założę te ciuchy, w których pierwszy raz spotkałam się z Hazzą.To była koszulka "nietoperz" z napisem "1D moim życiem" conversy wysokie niebieskie, i spodenki z kolorami flagi Wielkiej Brytani.Zjadłam śniadanie-była godzina 10:05.Miałam już wychodzić z domu gdy nagle w drzwiach zobaczyłam Hazze.Przytuliłam się bardzo mocno do niego i łzy pomału zaczęły spadać na jego koszulę.
-Nie martw się mała zobaczymy się nie długo.Obiecuję ,że będę o tobie myślał cały czas.Będę do ciebie codziennie dzwonił.Podniósł mi brodę
-Dobrze?
-Dobrze
-No to teraz chodż do chlopaków się pożegnasz i odwiozę cię na lotnisko
-Dobrze kochanie ale zaopiekujesz się Timonkiem prawda?
-No oczywiście skarbie on jest częścią ciebie jak bym się nie mógł nim zaopiekować?
-Dziekuję.I ucałowałam go.Wzieliśmy walizki i Timona i pojechaliśmy do reszty chłopaków.Przez całą drogę byłam bardzo smutna.Ale Harry mnie zawsze pocieszał.
-Noi jesteśmy- powiedział Harry
-Tak jesteśmy-odpowiedziałam.Weszłam do domu.Chłopaki już na mnie czekali.Przytuliłam ich bardzo mocno przez dłuższą chwilę.Wyszła Elenaor i rzuciłyśmy się w ramiona.El była moją przyjaciółką i wspierała mnie w każdej sytuacji.Była już godzina 12:15.
-Czas na nas skarbie!-zawołał Harry
-No to idę.Żegnajcie Do zobaczenia!-powiedziałam do wszystkich.Wsiadłam do auta Harrego i wyjechaliśmy
-Może się prześpij skarbie będziesz wypoczęta.
-Właśnie to robię kochanie.Dobranoc
-Dobranoc.
-Wstawaj kochanie jesteśmy już na miejscu.Obudziłam się zobaczyłam wielkie lotnisko.Samoloty startowały i przylatywały,wymijały się nawzajem.
-No to miłego lotu życzę skarbie-łzy mu napłynęły do oczu.Uwiesiłam się na jego szyi.Pocałował mnie i się pożegnał.Byłam już w samolocie widziałam jak stał jakby stróż na swojej zmianie, jego piekne oczka patrzyły na mnie.W jednej chwili już go nie widziałam.Wystartowaliśmy!Po 2 godzinach dolecieliśmy na miejsce.Czekali już tam na mnie rodzice.Ucieszyłam się na ich widok.Póżniej poszliśmy odebrać walizki.Następnie pojechaliśmy do domu.Opowiedziałam rodzicom niektóre przygody, które spotkały mnie i Harrego.Gdy opowiadałam jak byłam z Harrym na basenie przerwał nam telefon.Dzwonił Harry.
-Hej skarbie i jak tam u ciebie?Dobrze ci minął lot?
-Hej nie wiesz jak się cieszę, że dzwonisz.Właśnie opowiadałam rodzicom o naszej przygodzie na basenie.
-O to fajnie.Pozdrów twoich rodziców.
-Dziękują i cie też pozdrawiają.
-Dziękuję.Ja już muszę kończyć.Zadzwonię pożniej .Pa Pa Kocham cię!!
-Ja też cię Kocham!!.Była już 21:00 jak skończyliśmy rozmawiać.Zjedliśmy kolację i położyliśmy się spać.W między czasie Harry jeszcze do mnie zadzwonił.Nie była to długa rozmowa.Rano obudziłam się o 7:50 i poszłam zrobić śniadanie moi rodzice jeszcze spali, więc ja zjadłam szybko a im zostawiłam.Ogarnełam się trochę i poszłam się przejść.
-Hej kotku jestem teraz na mieście.Co u ciebie słychać?
-Hej a wszystko dobrze.Kiedy wracasz?
-A skarbie nie wiem za 2 miesiące.
-Oj oj będę musiał trochę bez ciebie wytrzymać
-Oj będziesz musiał.Hahahah.Te dwa miesiące minęły jak dwa tygodniu.Rodzice odprowadzili mnie na lotnisko i...Lecę już.W samolocie były piękne widoki,zaglądałam prze szybkę i widziałam piękne chmury , domy wyglądały jak małe klocki.
Jesteśmy już w Londynie.Zaraz będziemy lądować proszę zapiąć pasy!-powiedziała stewardeesa.Harry już na mnie czekał.Przytulił się bardzo mocno do mnie i pocałował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz